Rynki ropy naftowej przygotowują się na możliwość historycznego wzrostu cen, które potencjalnie mogą wzrosnąć do kwoty 150–200 dolarów za baryłkę, jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie częściowo zamknięta do połowy maja, zgodnie z ostrzeżeniami JPMorgan i innych instytucji.
Podczas czwartkowej sesji cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate wzrosła powyżej ceny ropy Brent, zamykając tydzień na poziomie 112 dolarów za baryłkę, podczas gdy cena ropy Brent zakończyła tydzień w okolicach 109 dolarów za baryłkę.
Gwałtowny spadek aktywności żeglugowej
Ruch statków przez Cieśninę Ormuz spadł gwałtownie od początku marca, a Iran obecnie pozwala na przepływanie jedynie ograniczonej liczbie statków.
Nawet jeśli pełny transport zostanie natychmiast wznowiony, powrót do normalnego funkcjonowania łańcuchów dostaw i produkcji może potrwać od trzech do sześciu miesięcy.
Aby ponownie otworzyć cieśninę, Wielka Brytania zorganizowała w tym tygodniu wirtualne spotkanie z udziałem ponad 30 krajów, którego celem było zapewnienie bezpiecznego przepływu i zapobieżenie nałożeniu przez Iran opłat tranzytowych.
Jak dotąd nie ma jednak wyraźnych oznak ponownego otwarcia.
Scenariusz 200 dolarów
Firma konsultingowa FGE NexantECA ostrzegała, że ceny mogą wzrosnąć do 200 dolarów za baryłkę, jeśli cieśnina pozostanie w dużej mierze zamknięta przez kolejne sześć tygodni. Inna prognoza sugerowała, że ceny mogą osiągnąć rekordowy poziom 200 dolarów, jeśli konflikt w Zatoce Perskiej potrwa do czerwca.
Analitycy ostrzegali już krótko po rozpoczęciu ataków USA, Izraela i Iranu 28 lutego, że w wyniku wojny cena ropy może przekroczyć 100 dolarów za baryłkę.
9 marca cena ropy Brent — światowego benchmarku — zbliżyła się do 120 dolarów za baryłkę i od 13 marca nie spadła poniżej 100 dolarów.
Izraelski atak na irańskie złoże gazu Południowy Pars 18 marca, a następnie irańskie ataki na instalacje naftowe i gazowe w Katarze, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ponownie podniosły ceny, przekraczając 108 dolarów za baryłkę.
Przez cieśninę przepływa piąta część światowej ropy naftowej
Większość analityków zgadza się, że ceny mogą dalej rosnąć, jeśli Cieśnina Ormuz — przez którą w czasie pokoju przepływa jedna piąta światowych zapasów ropy naftowej — pozostanie w najbliższych tygodniach praktycznie zamknięta.
Główna różnica zdań dotyczy skali potencjalnego wzrostu.
Vandana Hari, założycielka Vanda Insights, powiedziała, że niektóre gatunki ropy naftowej z Bliskiego Wschodu, np. z Omanu i Dubaju, już przekroczyły cenę 150 dolarów, co oznacza, że cena 200 dolarów jest w zasięgu ręki, nawet jeśli Brent lub WTI nie osiągnęły jeszcze tego poziomu.
Dodała, że skala wzrostu cen zależeć będzie niemal wyłącznie od tego, jak długo cieśnina pozostanie zamknięta.
Prawie całkowite wstrzymanie żeglugi
Po tym, jak na początku konfliktu Iran ogłosił zamknięcie cieśniny i zagroził, że zaatakuje każdy statek próbujący przepłynąć, ruch żeglugowy niemal ustał.
Prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi nie udało się jak dotąd uzyskać międzynarodowego poparcia dla konwoju morskiego, który miałby ponownie otworzyć cieśninę, podczas gdy kilka krajów zabiega o dwustronne porozumienia z Iranem, aby zapewnić bezpieczny przepływ ich statków.
W ostatnich dniach przepuszczono przez granicę tylko ograniczoną liczbę statków, większość pływała pod banderami Indii, Pakistanu, Turcji i Chin.
Globalny niedobór podaży
Mimo zobowiązań dotyczących uwolnienia 400 milionów baryłek ropy z rezerw awaryjnych we współpracy z Międzynarodową Agencją Energetyczną, ilości te są niewystarczające, aby w pełni zrekompensować zakłócenia w dostawach przez cieśninę.
Jednostka badawcza singapurskiej grupy OCBC szacuje, że światowemu rynkowi grozi dzienny niedobór ok. 10 mln baryłek, nawet przy wykorzystaniu rezerw.
Po upływie niecałych trzech tygodni trwania konfliktu uczestnicy rynku coraz poważniej traktują możliwość przekroczenia cen 150 USD, a potencjalnie osiągnięcia 200 USD za baryłkę.
Fereidun Fesharaki, emerytowany prezes FGE NexantECA, powiedział, że ceny mogą wzrosnąć do 200 dolarów lub więcej, jeśli cieśnina pozostanie w dużej mierze zamknięta.
Dodał, że choć rynki w pewnym stopniu rządzą się nastrojami i komentarzami Trumpa w mediach społecznościowych, rzeczywistość jest taka, że przez cieśninę nie przepływa co tydzień około 100 milionów baryłek ropy – co odpowiada 400 milionom baryłek miesięcznie.
Ostrzegł, że straty te będą z czasem coraz większe.
Scenariusz „świata bez Ormuzu”
Firma spodziewa się również, że Międzynarodowa Agencja Energetyczna będzie musiała uwolnić dodatkowe rezerwy strategiczne do połowy kwietnia, a być może również w czerwcu.
Dodano, że „świat bez Cieśniny Ormuz” staje się realistycznym scenariuszem, który mógłby trwać miesiącami, potencjalnie wymuszając zmiany strukturalne na rynkach energii, łańcuchach dostaw i handlu światowym.
Fesharaki ostrzegał, że taki scenariusz może wywołać globalny szok gospodarczy i poważną recesję trwającą latami.
Ostrzeżenia z innych instytucji
FGE NexantECA nie jest jedyną firmą ostrzegającą przed ceną ropy na poziomie 200 dolarów.
Analitycy z Macquarie Group twierdzą, że ceny mogą osiągnąć rekordowy poziom 200 dolarów za baryłkę, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się utrzymywał przez cały drugi kwartał.
Analitycy Wood Mackenzie sugerują również, że cena ropy Brent może wkrótce osiągnąć poziom 150 dolarów, a do 2026 r. cena 200 dolarów „nie jest wykluczona”.
Sam Iran zasugerował możliwość wystąpienia takich poziomów, a rzecznik armii ostrzegł w zeszłym tygodniu, że świat powinien „przygotować się” na wzrost cen do 200 dolarów.
Poważne globalne konsekwencje gospodarcze
Eksperci ostrzegają, że cena ropy naftowej na poziomie 150 dolarów lub wyższym będzie stanowić poważne obciążenie dla światowej gospodarki.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że stały 10-procentowy wzrost cen ropy naftowej powoduje wzrost światowej inflacji o około 0,4% i spadek wzrostu gospodarczego o około 0,15%.
Historyczny szczyt cen ropy Brent, osiągnięty w czasie kryzysu finansowego w 2008 r., wyniósł 147,50 USD za baryłkę — co odpowiada dzisiejszej cenie około 224 USD.
Ekspert ds. energii z Uniwersytetu Oksfordzkiego Adi Imsirovic stwierdził, że cena ropy wynosząca 200 dolarów za baryłkę będzie „silnym hamulcem” dla światowej gospodarki, zaznaczając, że taki scenariusz jest całkowicie prawdopodobny.
Dodał, że będzie to miało wpływ na inflację, wzrost gospodarczy i zatrudnienie, a także może doprowadzić do niedoborów paliwa i materiałów, takich jak nawozy i tworzywa sztuczne.
Bardziej umiarkowane poglądy
Niektórzy analitycy uważają jednak, że scenariusz 200 USD jest przesadzony.
Sasha Voss, analityk rynku energii w londyńskiej firmie Marex, zauważył, że zwiększenie produkcji w takich krajach jak Stany Zjednoczone, Kanada, Argentyna, Brazylia i Gujana — wraz z alternatywnymi szlakami dostaw, takimi jak saudyjski rurociąg Wschód-Zachód — może pomóc złagodzić presję.
Dodała, że doświadczenia po wojnie rosyjsko-ukraińskiej pokazują, że wyższe ceny zazwyczaj pociągają za sobą wzrost produkcji gdzie indziej.
Rola zniszczenia popytu
Choć kształt cen w dużej mierze zależeć będzie od przepływu towarów przez Cieśninę Ormuz, szersza dynamika podaży i popytu również będzie miała znaczenie.
Gdy ceny są wystarczająco wysokie, konsumenci zaczynają ograniczać konsumpcję — zjawisko to nazywane jest destrukcją popytu.
Mimo że popyt na ropę naftową jest mniej elastyczny niż na większość towarów ze względu na ograniczoną liczbę substytutów, ceny mogą zacząć spadać po przekroczeniu pewnych progów.
Bob McNally, prezes Rapidan Energy Group, powiedział, że nikt nie wie dokładnie, przy jakim poziomie ten efekt się pojawi, ale może to być cena wyższa od poprzedniego szczytu wynoszącego 147 dolarów za baryłkę.
Ekonomista Gregor Semieniuk z University of Massachusetts Amherst dodał, że wyniki cenowe zależeć będą od tego, jak szybko zareagują na siebie dwie przeciwstawne siły: kupujący gotowi zapłacić każdą cenę za mniejszą ilość towarów i ci, którzy wycofają się z rynku, gdy ceny wzrosną, a popyt zmniejszy się.
Funt brytyjski odnotował kolejny tydzień spadków, co oznacza drugi z rzędu tygodniowy spadek pary GBP/USD, a głównym motorem napędowym były obawy geopolityczne – a nie czynniki wewnętrzne. Obecnie uczestnicy rynku nie spodziewają się, że Bank Anglii wznowi obniżki stóp procentowych w tym roku; zamiast tego rynki wyceniają zacieśnienie polityki pieniężnej o około 50 punktów bazowych do końca roku.
Wspierane przez stopy procentowe, ale kruche w dolnej części
Funt szterling wykazał ostatnio sporą odporność, ale ogólny obraz sytuacji wydaje się bardziej kruchy.
Na pierwszy rzut oka ruch ten wydaje się uzasadniony, ponieważ rynki gwałtownie przewartościowały oczekiwania dotyczące polityki Banku Anglii – przechodząc od oczekiwań na obniżki stóp procentowych do możliwości dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Ta zmiana zapewniła funtowi silne wsparcie, pomagając mu osiągnąć lepsze wyniki niż większość walut G10, z wyjątkiem dolara amerykańskiego i walut powiązanych z surowcami.
Jednakże poparcie to w dużej mierze zależy od jednego czynnika.
Głównym czynnikiem są stopy procentowe
Odporność funta jest w dużej mierze uzależniona od stóp procentowych.
Rentowność krótkoterminowych obligacji brytyjskich gwałtownie wzrosła, ponieważ rynki szybko porzuciły oczekiwania na złagodzenie polityki pieniężnej i przestawiły się na możliwość dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Ryzyka inflacyjne – zwłaszcza te wynikające z rosnących cen energii – znalazły się w centrum uwagi.
Ta korekta cen pomogła ustabilizować funta, nawet jeśli szersza sytuacja makroekonomiczna pozostaje znacznie mniej przekonująca.
I tu właśnie tkwi sedno problemu: duża część tego wsparcia została już uwzględniona w cenach.
Mniej komfortowe tło makro
Patrząc szerzej, gospodarka Wielkiej Brytanii nadal wydaje się podatna na zagrożenia.
Wzrost gospodarczy był już stosunkowo słaby przed ostatnim szokiem geopolitycznym, a struktura gospodarcza coraz wyraźniej zmierza w kierunku scenariusza stagflacyjnego, przy czym presja inflacyjna ponownie rośnie, podczas gdy aktywność gospodarcza zwalnia, a rynek pracy zaczyna się stabilizować.
Jednocześnie powróciły znane obawy strukturalne, w tym deficyt na rachunku bieżącym Wielkiej Brytanii i wrażliwość gospodarki na wyższe koszty pożyczek.
Tutaj sytuacja się komplikuje. Chociaż wyższe krótkoterminowe stopy procentowe zazwyczaj wspierają daną walutę, rosnące długoterminowe rentowności wskazują na coś innego. Niedawny wzrost rentowności brytyjskich obligacji skarbowych odzwierciedla rosnące obawy dotyczące stabilności fiskalnej i kosztów finansowania – czynników, które historycznie nie wspierały funta.
Pozycjonowanie się poprawia, ale brakuje przekonania
Pozycjonowanie inwestorów również odgrywa istotną rolę. Konta spekulacyjne wyraźnie ograniczyły niedźwiedzie pozycje na funta, a krótkie pozycje netto zmniejszyły się w ciągu ostatnich trzech tygodni. Jednak ruch cenowy nie potwierdził tej zmiany, a kurs GBP/USD oscyluje w przedziale 1,3300–1,3400 bez znaczącego potencjału wzrostowego.
Ta kombinacja jest wymowna. To, co obserwujemy, wygląda raczej na stopniowe pokrywanie krótkich pozycji niż na budowanie autentycznych pozycji byczych. Inwestorzy wycofują się z negatywnych zakładów, ale nie zajęli jeszcze długoterminowych pozycji długoterminowych.
Malejące otwarte pozycje potwierdzają ten pogląd, wskazując raczej na redukcję pozycji niż na nowy napływ kapitału.
Wniosek jest dość jasny: pozycjonowanie stało się mniej negatywne, ale wciąż nie pozytywne. Jeśli ceny nie pójdą w parze z silniejszymi wzrostami, ta korekta może stracić impet – zwłaszcza jeśli warunki gospodarcze się pogorszą lub dolar amerykański umocni się jeszcze bardziej.
W tle ryzyko energetyczne i polityczne
W tle stopniowo narastają dwa kluczowe ryzyka.
Pierwszym z nich jest energia. Oczekuje się wzrostu cen, ponieważ Wielka Brytania importuje więcej niż eksportuje, co komplikuje równowagę między inflacją a wzrostem gospodarczym i utrzymuje wysokie ryzyko stagflacji.
Drugim czynnikiem jest czynnik polityczny. W związku ze zbliżającymi się wyborami w Wielkiej Brytanii, szum polityczny prawdopodobnie się nasili. Wszelkie zmiany oczekiwań dotyczących polityki fiskalnej lub przywództwa politycznego mogą szybko wpłynąć na rynki obligacji skarbowych – a co za tym idzie, na walutę.
Co dalej z parą GBP/USD?
Przypadek bazowy: ograniczony zakresem z lekkim odchyleniem w dół
Para prawdopodobnie utrzyma się w przedziale 1,3200–1,3500, z lekkim spadkiem. Chociaż rewaluacja polityki Banku Anglii nadal zapewnia pewne wsparcie, jej dynamika zaczyna słabnąć, ponieważ rynki zastanawiają się, jak daleko może zawężać się zacieśnianie w warunkach słabego wzrostu gospodarczego. Tymczasem dolar amerykański pozostaje stosunkowo stabilny.
Scenariusz wzrostowy: wymaga wyraźnego katalizatora
Znaczący ruch wzrostowy wymagałby zmiany warunków. Dolar mógłby się osłabić, jeśli dane z USA okażą się słabsze od oczekiwań lub jeśli Rezerwa Federalna zasygnalizuje bardziej gołębie nastawienie. Mogłoby to pozwolić parze przebić się powyżej poziomu 1,3500. Stabilizacja kosztów energii lub poprawa globalnego sentymentu do ryzyka również mogłyby pomóc, potencjalnie przekształcając lepsze pozycjonowanie w trwałą akumulację długich pozycji.
Scenariusz niedźwiedzi: ryzyko przechyla się w stronę spadkową
Ścieżka spadkowa wydaje się bardziej oczywista. Jeśli dolar będzie się nadal umacniał, napięcia geopolityczne będą się nasilać lub brytyjskie rynki obligacji skarbowych znajdą się pod dalszą presją, funt może się osłabić. Gwałtowne spowolnienie gospodarcze lub rosnące obawy fiskalne mogą zepchnąć parę w kierunku przedziału 1,3000–1,3100, szczególnie jeśli zacznie odbudowywać się pozycja niedźwiedzia.
Co oglądać
Najważniejszym czynnikiem pozostaje trajektoria dolara amerykańskiego, szczególnie poprzez zmiany stóp procentowych i oczekiwania dotyczące polityki Rezerwy Federalnej. Inne kluczowe czynniki to dynamika cen ropy naftowej, rozwój konfliktu na Bliskim Wschodzie, zmienność rentowności brytyjskich obligacji skarbowych oraz napływające dane gospodarcze z Wielkiej Brytanii – zwłaszcza dotyczące wzrostu gospodarczego i rynku pracy.
Kurs bitcoina w piątek pozostawał praktycznie bez zmian i zmierza do spokojnego zamknięcia tygodnia, ponieważ inwestorzy oceniają mieszane sygnały dotyczące konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, oczekując na kluczowe dane z amerykańskiego rynku pracy, które mają zostać opublikowane później dziś.
Wartość największej kryptowaluty na świecie wynosiła 66 654,7 USD o godz. 02:19 czasu wschodniego (06:19 GMT), nie zmieniając się znacząco.
Oczekuje się, że kurs bitcoina zakończy tydzień z ograniczonymi ruchami i niższymi wolumenami obrotu, ponieważ wiele światowych rynków było zamkniętych z powodu Wielkiego Piątku, co ograniczyło udział inwestorów w handlu aktywami cyfrowymi.
Inwestorzy monitorują dane dotyczące wojny w Iranie i zatrudnienia w USA
Wartość bitcoina na krótko wzrosła w kierunku 68 000 dolarów na początku tego tygodnia, po pojawieniu się oznak złagodzenia napięć na Bliskim Wschodzie, jednak wzrosty te osłabły, gdy Donald Trump przyjął bardziej jastrzębi ton wobec Iranu.
Ostatnie uwagi dotyczyły zagrożeń dla infrastruktury docelowej, takiej jak mosty i elektrownie, co wpłynęło na zmniejszenie apetytu na ryzyko na wszystkich rynkach.
Jednocześnie niepewność gospodarcza sprawiła, że inwestorzy zachowali większą ostrożność w oczekiwaniu na raport dotyczący zatrudnienia poza rolnictwem w USA, który może wpłynąć na oczekiwania dotyczące polityki Rezerwy Federalnej i ogólną płynność rynku.
Pomimo niedawnej zmienności, Bitcoin wykazał się względną odpornością po odrobieniu strat wywołanych wcześniej przez konflikt. Nadal jednak utrzymuje się znacznie poniżej szczytu z 2025 roku, przekraczającego 126 000 dolarów, co odzwierciedla ogólne spowolnienie na rynkach kryptowalut w tym roku.
Altcoiny handlują ostrożnie
Większość alternatywnych kryptowalut również w piątek poruszała się w wąskim przedziale wahań ze względu na ostrożne nastroje na rynku.
Ethereum, druga co do wielkości kryptowaluta, wzrosła o 0,4% do 2058,92 USD, podczas gdy XRP zyskał 0,2% do 1,32 USD.
Dolar amerykański gwałtownie wzrósł w czwartek po dwóch kolejnych sesjach spadków, które nastąpiły po przemówieniu Donalda Trumpa na temat Iranu, które podważyło oczekiwania rynku na szybkie zakończenie konfliktu, ożywiając popyt na bezpieczne aktywa.
W swoim wystąpieniu telewizyjnym w środę wieczorem Trump zapowiedział przeprowadzenie intensywniejszych ataków na Iran w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni, nie podając jednak jasnego harmonogramu ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz ani zakończenia wojny, która zaniepokoiła inwestorów i zdezorientowała rynki.
Wojsko irańskie odpowiedziało, ostrzegając Stany Zjednoczone i Izrael przed „poważniejszymi, powszechniejszymi i bardziej niszczycielskimi atakami” w przyszłości.
Dolar umocnił się także względem innych bezpiecznych walut, takich jak frank szwajcarski i jen japoński.
Dolar wzrósł o 0,6% do 0,799 wobec franka szwajcarskiego, a jednocześnie zyskał 0,5% wobec jena japońskiego do 159,57 jenów, zbliżając się do kluczowego psychologicznego poziomu 160 jenów — progu, który wzmaga obawy o potencjalną interwencję japońskich władz na rynku walutowym.
Marc Chandler, główny strateg rynkowy w Bannockburn Global Forex w Nowym Jorku, powiedział: „Przez ostatnie dwa dni panował pewien optymizm, że wojna wkrótce się skończy, ale wczorajsze przemówienie prezydenta Trumpa zniweczyło te nadzieje”.
Dodał: „Tak naprawdę nie powiedział nic nowego, ale nie dał też żadnych sygnałów, które mogłyby podsycać optymizm. To jedyny fundamentalny czynnik, który ma obecnie znaczenie dla rynków: jeśli uważasz, że wojna wkrótce się skończy, kupujesz aktywa ryzykowne; jeśli uważasz, że będzie trwała, sprzedajesz ryzyko”.
Euro osłabiło się o 0,45% do 1,1536 dolara, a funt brytyjski osłabił się o 0,63% do 1,3222 dolara, tracąc część ostatnich zysków.
Indeks dolara, który mierzy wartość amerykańskiej waluty w stosunku do koszyka walut, wzrósł o 0,46% do poziomu 100,02.
Analitycy Scotiabank pod przewodnictwem Shauna Osborne'a napisali w nocie do inwestorów, że ton przemówienia Trumpa zaostrzył obawy rynku, szczególnie po jego wypowiedziach na temat nasilenia ataków w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni i możliwości ataku na irańską infrastrukturę energetyczną, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie.
Dodali, że reakcja rynku była szybka, a większość tygodniowych zysków walut G10 została niemal całkowicie zniwelowana.
Na rynkach energii notowania kontraktów terminowych na ropę Brent wzrosły o 7,78%, zamykając się na poziomie 109,03 dolarów za baryłkę, po tym jak przemówienie Trumpa ponownie rozbudziło obawy dotyczące ciągłych zakłóceń w dostawach.
Rynki czekają na raport o zatrudnieniu w USA
Początkowo wypowiedzi Trumpa podniosły rentowność amerykańskich obligacji skarbowych, ale później wzrosty te zostały ograniczone. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA spadła o 1,6 punktu bazowego do 4,305%.
Inwestorzy czekają również na raport o zatrudnieniu poza rolnictwem w USA, który ma zostać opublikowany w piątek, by uzyskać sygnały dotyczące kondycji gospodarki i prawdopodobnej ścieżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej.
Według sondażu Reutersa ekonomiści spodziewają się, że w marcu powstanie około 60 000 nowych miejsc pracy.
Tymczasem dolar australijski osłabił się o 0,3% względem dolara amerykańskiego, osiągając poziom 0,6904 USD, podczas gdy euro wzrosło o 0,12% względem franka szwajcarskiego, osiągając poziom 0,921.